W drodze
W drodze
 
Prawie wiosenne, sobotnie przedpołudnie, 17-ego marca. Spotykamy się w Strombergu na niewielkim placu przed pierwszą stacją zabytkowej drogi krzyżowej.

Jak co roku o tej porze, chcemy przebyć tę drogę, by lepiej przygotować się na Święta Zmartwychwstania. Okazuje się, że mamy zepsuty sprzęt nagłaśniający. To nic, „będziemy jeszcze bardziej zwarci” – mówi Ksiądz Krzysztof i nie szczędząc swojego głosu rozpoczyna nabożeństwo. To nic – myślimy – będziemy jeszcze bardzie skupieni i wyciszeni, by móc usłyszeć słowa rozważań wypowiadanych wśród budzących się do życia łąk, pól i lasów.

Klęknijmy w pokorze
Klęknijmy w pokorze
Idziemy skupieni. Idziemy, by dać wiarę w mękę Pana Jezusa. Idziemy, by zrozumieć jej sens, ale też, by zgłębić sens własnego krzyża i własnej drogi. Na czele idą ci, którzy niosą duży drewniany krzyż. Za nimi pozostali: starsi, młodsi, dzieci. W różnym wieku i zapewne w różnej kondycji. Na różnych etapach i odcinkach swoich dróg życiowych.

Wędrujemy. Jest nas około trzystu osób. Tworzymy zgraną, zdyscyplinowaną grupę. Prostymi, czasem nieco wąskimi dróżkami podążamy od stacji do stacji. Na zakrętach i rozdrożach jakby trochę zwalniamy, ale dobrze wiemy dokąd zdążamy. Momentami musimy ustępować z drogi, usuwać się z niej dla własnego bezpieczeństwa, bo nie ma przecież takiej drogi, która by była tylko i wyłącznie drogą jednego człowieka.

Najmłodsi
Najmłodsi
Wsłuchujemy się w rozważania, uświadamiając sobie przewinienia i wykroczenie tyle razy już uświadamiane, a mimo wszystko jednak w życiu każdego mniej lub bardziej obecne. Często są jak kłody rzucane komuś pod nogi i uniemożliwiające pójście dalej.

Widocznym celem drogi krzyżowej wokół Strombergu są kolejne stacje. Mniej widoczny, ukryty sens jest jasny: im więcej zrozumiesz, im pilniejszym i lepszym będziesz uczniem, Tego, który jako pierwszy niósł krzyż, tym bardziej prostolinijna będzie twoja droga, choć wcale to nie będzie znaczyć, że będzie łatwiejsza i prostsza.

Wielu oddaje się wspólnej modlitwie. Wielu modli się głośno, jakby chcieli jednocześnie powiedzieć: tak, wybieram tę właśnie drogę. Za krzyżem i z krzyżem. Niektórzy zatopieni we własnych myślach znajdują podporę w modlitwie innych. Nikt się głośno nie skarży, nikt nie narzeka. Pogodnie uśmiechamy się do siebie. Mamy czas i siły. Mamy wiarę i krzyż, który nam nie tylko drogowskazem.

Krzyż służy nam również za obronną tarczę. 

Agata Kotowska

Więcej zdjęć w Galerii .