Piękne miasta
Piękne miasta
 
Meksyk! Kraj tequilą płynący! Tańce, kaktusy, piramidy, ocean i plaża! Tak nam się kojarzy Meksyk. To kraj pełen kontrastów; największych złóż złota i srebra, ale także ludzkiej biedy. Kraj bardzo chrześcijański, ale jednocześnie kontrolowany przez mafie. Naród, który powstał na wskutek krwawych walk miedzy Indianami i Hiszpanami, ale jednak tak życzliwy. I właśnie tej życzliwości doznawaliśmy na naszej pielgrzymce dzień w dzień.

Po długim locie powitał nas Meksyk, tętniąca życiem stolica kraju, pełna egzotyki, kolorów i wielkomiejskiego zgiełku. Najpierw skierowaliśmy nasze kroki do Sanktuarium Matki Boskiej z Guadelupe. Tutaj ukazała się Maryja biednemu Indianinowi Juanowi Diego i pozostawiła swoje oblicze na jego szatach.

Nasi Przewodnicy
Nasi Przewodnicy
Po złożeniu u stóp Maryi naszych modlitw i intencji ruszyliśmy w dalsza drogę...

Gdy opuściliśmy Mexico City, najbardziej zatłoczone miasto na świecie, zwiedzaliśmy po kolei wszystkie najpiękniejsze zakątki tego kraju. Bardzo szybko wszyscy zaopatrzyli się w różnej wielkości sombrera, by móc stawić czoła upałowi. Gdzie tylko się pokazaliśmy, od razu przybiegali Indianie chcąc sprzedać swoje błyskotki, obrazki, chusty, figurki. Czego się nauczyliśmy? Handlowanie należy do dobrego tonu!

Wieczorami, po zakwaterowaniu w hotelach i kolacji (czasami dość egzotycznej jak np. kurczak w czekoladzie chili), chętnie przechodziliśmy na styl Meksykanów, dla których życie zaczyna się toczyć dopiero po zmroku. Spacerowaliśmy po pięknie oświetlonych ryneczkach, zamawialiśmy meksykańskie przysmaki jak piwo z sosem chili, a każda uliczka tętniła muzyką Mariachi. W naszej grupie nigdy nie brakowało śmiechu, nawet wtedy, gdy nadeszła próba skosztowania słynnych koników polnych przyprawionych, jakby inaczej, sosem chili.

Życzliwi ludzie
Życzliwi ludzie
Emocje wzrastały wraz z różnymi atrakcjami, czy był to przejazd liną nad przepaścią, czy zwiedzanie największych grot Meksyku, czy też spływ łodziami przez kanały w Xocimilco. W tym miejscu voladores, meksykańscy akrobaci, demonstrowali nam zapierający dech w piersiach pokaz akrobatyczny.

Cały czas towarzyszyły nam piękne krajobrazy przesycone soczystą zielenią dzięki trwającej porze deszczowej (o godzinie 18-tej padało, można by powiedzieć, że z dokładnością zegarka). Zachwycaliśmy się wielkimi kaktusami, a zwłaszcza agawami, z których można zrobić wiele rzeczy, miedzy innymi papier, włókna do szycia materiałów, i alkohol. Podczas degustacji nauczyliśmy się, że tequili nigdy nie wolno pić bez soli i limetki, i że mezcal, czyli wódka z robakiem, to nie żart. Zwiedziliśmy wiele pięknych świątyń, w których mogliśmy sprawować codzienną Mszę Świętą. Przed sanktuariami napotykaliśmy pomniki naszego największego rodaka Jana Pawła II, który swoją pierwszą pielgrzymkę odbył właśnie do tego kraju.

Piękne krajobrazy
Piękne krajobrazy
Największą próbą dla nas, a tym bardziej dla ubranego w liturgiczne szaty Księdza Krzysztofa, była Msza Święta w Acapulco, gdzie temperatura dochodziła 40°C. Nawet nie można było się ochłodzić kąpielą w Pacyfiku, bo woda także była ciepła. Mimo że Acapulco i laguna były tak przepiękne, mimo hamaków, kokosów, świeżych rybek i rożnych atrakcji hotelowych, cała grupa była tego samego zdania, by skrócić pobyt w tym mieście słońca i zakończyć naszą pielgrzymkę w sanktuarium Matki Boskiej z Guadelupe. Tutaj rozpoczęliśmy nasze pielgrzymowanie i tutaj także je zakończyliśmy, dziękując za ten przepiękny pobyt w tak kolorowym kraju.

Dziękujemy Panu Bogu i Matce Boskiej za otrzymane łaski, naszemu Księdzu Krzysztofowi za opiekę duszpasterską, naszym przewodnikom, którzy przybliżyli nam ten cudowny kraj i nam wszystkim za rodzinną wspólnotę. I tak naprawdę, to jeszcze nic się nie skończyło, ponieważ owoce naszego pielgrzymowania będą nam towarzyszyć cały czas.

Kasia Kasperlik