Rzym
Rzym
 
Na początku października tego roku ponad tysiąc osób z Polskich Misji Katolickich w Niemczech spotkało się na włoskiej ziemi pielgrzymując do grobu bł. Jana Pawła II. Naszą parafię repzezentowała pięćdziesięcioosobowa grupa pielgrzymów, którzy razem ze swoim duszpasterzem modlili się nie tylko przy grobie Błogosławionego, ale w ciągu 8 dni (29.09-6.10) nawiedzili wiele miejsc kultu Bożego.
Nie jestem w stanie opisać całości bogactwa przeżyć duchowych, jakimi Pan Bóg obdarował mnie podczas pielgrzymki do Włoch w 2012 roku. Wszystkie miejsca, które nawiedziliśmy dały nam wiele do myślenia. Z pewnością każdy z nas znalazł taki zakątek, w którym nie sposób było nie zastanowić się nad samym sobą oraz nad sensem dotychczasowego życia.
San Giovanni Rotondo
San Giovanni Rotondo
Ja takie miejsce znalazła w San Giovanni Rotondo. Dziś wiem, że moja historia, którą chcę się z wami podzielić, rozpoczęła się dwa lata wcześniej.
To wtedy zaczęłam poznawać życie ojca Pio. Nie jestem pewna, w którym momencie lektury jego biografii po raz pierwszy pomodliłam się do Boga za pośrednictwem tego świętego, wypraszając łaski dla siebie i moich bliskich. Im bardziej poznawałam tego kapucyna, tym silniej pragnęłam być w kościele, w którym on niegdyś celebrował msze święte. Trudno było sobie wyobrazić, że jako matka trójki dzieci znajdę czas i pieniądze na zrealizowanie tego marzenia.
Grób Ojca Pio
Grób Ojca Pio
Nieustannie jednak modliłam się do ojca Pio. Przez te dwa lata zbliżyłam się do Boga. Stopniowo pogłębiałam swoją wiarę, upadając od czasu do czasu. Tym razem czułam jednak różnicę, bo podnosiłam się szybciej niż zwykle.
W dniu, w którym ksiądz Krzysztof ogłosił możliwość wyjazdu na pielgrzymkę do Włoch, przepełniała mnie radość. Po wyjściu z kościoła powiedziałam do męża i dzieci, że pojadę na tę pielgrzymkę. Wszyscy byli pewni, że to żart ze względu na sytuację, w której jesteśmy. Wiedziałam, że nie stać mnie na taki wyjazd, ale od razu obiecałam sobie, że rzucę palenie, by nieco zaoszczędzić.
W San Giovanni Rotondo przeżyłam wspaniałe chwile. Tak blisko Pana Boga nie byłam nigdy przedtem. Dziękuję Opatrzności za możliwość pielgrzymowania do miasteczka ojca Pio.
Wspólny posiłek
Wspólny posiłek
Stojąc przy jego grobie czułam się niezwykle spokojna, nie potrafię tego dobrze opisać słowami. Tam, po raz pierwszy w życiu, odczułam głęboki sens własnej egzystencji. Dotykając jego trumny dziękowałam Bogu za możliwość istnienia tu i teraz. Choć przygotowałam wiele intencji, w których chciałam prosić podczas pielgrzymki, to będąc tam potrafiłam jedynie dziękować ojcu Pio za wszystko, co otrzymałam od Boga za jego pośrednictwem. O jedną rzecz jednak prosiłam: abyśmy wspólnie z moim mężem i dziećmi zawsze byli blisko Boga, byśmy już nigdy nie zagubili się w wierze.
W San Giovanni Rotondo poczułam jak wielkim szczęściem Stwórca obdarował tak prostą osobę jak ja. Mam cudowną, kochającą rodzinę, mimo moich wad i błędów, jakie popełniam mogę liczyć na moich bliskich. {mosimage}Nigdy nie doznałam tak silnej więzi z Jezusem. On cierpliwie czekał na mnie przez 35 lat mego życia. Choć tak wiele razy go zawodziłam to wiem, że Syn Boży mnie kocha i zawsze jest dla mnie. Dziękuję Bogu za to przeżycie i wiem, że teraz będę się starała nie zawieść.
Minął miesiąc od powrotu z pielgrzymki, mam poczucie, że wiele zmieniłam w sobie i na pewno nigdy wcześniej nie potrafiłam tak patrzeć na drugiego człowieka. Wiele pracy jeszcze przede mną, ale wiem, że nie będę sama. Przy grobie ojca Pio doznałam obecności Boga w moim życiu. To poczucie towarzyszy mi każdego dnia.
Uczestniczka