Asyż
Asyż
 
W dniach od 12. do 26. kwietnia 2015 roku odbyła się kolejna pielgrzymka parafialna. W ciągu tych czternastu dni pokonano autokarem około sześć tysięcy kilometrów.
Wieczne Włochy i zalana słońcem Sycylia zafascynowały swoją architekturą, bogactwem zabytków, przyrodą i gościnnoscią. Czterdziestu siedmiu pielgrzymów podziwiało, zachwycało i modliło się wspólnie, karmiąc się znakami wiary wytyczonymi na tej trasie. Poniżej załączamy najciekawsze fragmenty pielgrzymkowych wspomnień i relacji.
„(...) Tym razem nie uda mi się dokonać chronologicznego opisu wydarzeń, tym razem nie będzie się liczyć chronologia, bo właśnie ostatni dzień tej pielgrzymki był najważniejszym dniem z minionych. W tym dniu byliśmy w Turynie i nawiedzaliśmy największą relikwię całego chrześcijaństwa – CAŁUN TURYŃSKI. Wyjazd do Turynu nie był w planie pielgrzymki, więc przez cały czas jej trwania nic nie wiedzieliśmy o naszym szczęściu. Tym większa była nasza radość. Całun Turyński to płótno, w które zostało zawinięte ciało Jezusa po zdjęciu z krzyża. Przesłanie Całunu jest proste i bezpośrednie, zrozumiałe dla nas pozostawiających bez znaczenia polemiki różnych uczonych. Całun jest zwierciadłem Ewangelii według św. Jana:
„Potem Józef z Arymatei, który był uczniem Jezusa, lecz ukrytym z obawy przed Żydami, poprosił Piłata, aby mógł zabrać ciało Jezusa. A Piłat zezwolił. Poszedł więc i zabrał Jego ciało.  Przybył również i Nikodem, ten, który po raz pierwszy przyszedł do Jezusa w nocy, i przyniósł około stu funtów mieszaniny mirry i aloesu.  Zabrali więc ciało Jezusa i obwiązali je w płótna razem z wonnościami, stosownie do żydowskiego sposobu grzebania.  A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród, w ogrodzie zaś nowy grób, w którym jeszcze nie złożono nikogo.  Tam to więc, ze względu na żydowski dzień Przygotowania, złożono Jezusa, bo grób znajdował się w pobliżu.  A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu.  Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał, i rzekła do nich: Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono.  Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.  Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu.  A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka.  Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna  oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu.  Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył.”
Chusta, o której mówi Ewangelia, to Chusta Chrystusowa,  na której odbita jest twarz Jezusa budzącego się ze śmierci. To Całun z Manopello. Tkanina z wizerunkiem Jezusa Chrystusa przechowywana i wystawiana jest w obustronnej, oszklonej monstracji w Sanktuarium Świętego Oblicza w Manopello. Całun z Manopello ma taki sam układ ran i proporcji twarzy, co Całun Turyński. Różnica między wizerunkami wynika z tego, że na Całunie Turyńskim widnieje Oblicze Zmarłego, a na Całunie z Manoppello Żyjącego Chrystusa. Poza tym Całun Turyński przedstawia odbicie, które jest negatywem Zmarłego, a Całun z Manoppello jest pozytywem Zmartwychwstałego Pana. Jednak oblicza obu Całunów wykazują stuprocentową zgodność i są jedynymi na świecie prawdziwymi Obliczami Chrystusa. To wielkie szczęście dla nas pielgrzymów, że mogliśmy uczcić dwie największe relikwie chrześcijaństwa. Było to dla nas ludzi wierzących okazją do przeżycia tajemnic wiary objawionych w męce, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa.
Krótko przed przyjazdem do Manoppello dane nam było ujrzeć bardzo ważne dla kościoła katolickiego relikwie w Sanktuarium Cudu Eucharystycznego w Lanciano. Skąpe źródła historyczne podają, że gdzieś ok. 1300 lat temu podczas sprawowania Najświętszej Ofiary w małym kościółku św. Longina dokonała się nadzwyczajna przemiana wina w Krew i chleba w Ciało Chrystusa. Św. relikwie przechowywane są nad ołtarzem głównym w kościele św. Franciszka. Kompletując w spokoju pierwszy i najważniejszy dla kościoła katolickiego Cud Eucharystyczny w Lanciano staramy się zrozumieć jedną z obietnic Chrystusowych: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (wg. Ewangelii św. Mateusza).
Wracając do początku naszej pielgrzymki należy wspomnieć pobyt w Asyżu, gdzie nawiedziliśmy Bazylikę św.Franciszka i Bazylikę św. Klary. Znając losy św. Fanciszka wiemy, że usłyszawszy głos Chrystusa „... Franciszku, idź i odbuduj Mój Kościół, gdyż cały popada w ruinę.”, porzucił rodzinę i rozpoczął rekonstruować własnymi rękami zniszczony kościół św. Damiana pod Asyżem. Chociaż od tamtego czasu mięło wiele wieków, to Kościół znajduje się dziś na podobnym dziejowym zakręcie. Z pewnością nie chodzu tu tylko o odbudowę jego struktur, ale o odnowę duchową. Są to wyzwania, przed którymy staje dzisiaj Ojciec Święty, wybierając sobie imię Franciszek.
Nasze spotkanie z Ojcem Świętym Franciszkiem było chyba dla każdego z nas niesamowitym przeżyciem. Środowa audiencja generalna na placu św. Piotra w Rzymie pozostanie na długo w naszej pamięci. Katecheza tego dnia poświęcona była wielkiemu dobrodziejstwu, jakim Bóg obdarzył ludzkość, stwarzając na swój obraz mężczyznę i kobietę oraz ustanawiając sakrament małżeństwa. Słowa wypowiadane przez Ojca Świętego (chociaż w obcym języku) brzmiały ciepło i serdecznie. Wspólna modlitwa Pater noster i błogosławieństwo, którego udzielił nam zgromadzonym Ojciec Święty zakończyły środową audiencję.
Nasz pobyt w Rzymie potrwał dłużej i wypełniony był żywą lekcją historii. Zwiedzaliśmy barokowy i starożytny Rzym. Podziwialiśmy Plac Hiszpański i znajdującą się w remoncie fontannę di Trevi. W Panteonie odnajdnaleźliśmy kopię obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a patrząc na Koloseum podziwialiśmy jedną z najwspanialszych budowli antycznych. W czasie naszego pobytu w Rzymie nawiedziliśmy wszystkie cztery Bazyliki Papieskie zwane też większymi lub patrialchalnymi: Bazylikę św. Jana na Lateranie, św.Piotra w Watykanie, św.Pawła za Murami i Bazylikę Matki Bożej Większej. W Bazylikach znajdują się Święte Wrota, które Papież otwiera w Roku Jubileuszowym. Papież Franciszek ogłosił nadzwyczajny Rok Jubileuszowy, Świętym Rokiem Miłosiedzia, który potrwa od 08.12.2015 do 20.11.2015 roku. Z wielkim zainteresowaniem zwiedzaliśmy Muzea Watykańskie i Kaplicę Sykstyńską – dzieło życia Michała Anioła. W Bazylice św. Piotra podziwialiśmy jeszcze jedno z wielkich dzieł Michała Anioła, rzeźbę Matki Boskiej opłakującej Chrystusa – Pietę. Przy grobie św. Jana Pawła II modliliśmy się indywidualnie, bo każdy z nas miał wiele osobistych intencji, które pragnął przekazać Ojcu Świętemu. Od naszej pani przewodniczki, pani Jadzi dowiedzieliśmy się, że po przeniesieniu grobu św. Jana Pawła II z Grot Watykańskich do Kaplicy św. Sebastiana w Bazylice św. Piotra, marmurowa płyta nagrobna została przewieziona wraz z Relikwiami do Centrum Jana Pawła II „Nie Lękajcie się” w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie – Łagiewnikach.
W piątek, 17. kwietnia opuszczamy Rzym i udajemy się na Monte Cassino, aby złożyć hołd polskim żołnierzom poległym w maju 1944 w krwawej bitwie na wzgórzach. Gen. Anders zwracał się do swoich żołnierzy słowami: „ może nie wszyscy, ale dojdziemy!. I doszli i zwycieżyli, i wielu z nich pozostało tu na zawsze. Ponad 1050-1070 żołnierzy II Korpusu Polskiego pochowanych jest na cmentarzu polskim na Monte Cassino. Na cmentarzu znajdujemy dwie inskrypcje: na wielkim marmurowym okręgu widnieje napis: „Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni w jej służbie”, a na obelisku 3. Dywizji Strzelców Karpackich: „Za naszą i waszą wolność my żołnierze polscy oddaliśmy – Bogu ducha, ziemi włoskiej ciało, a serca Polsce”. W podziękowaniu za nasza wolność składamy cześć Ich pamięci. Niech spoczywają w pokoju.
W dniach od 18 do 22 kwietnia jesteśmy na Sycylii. Wyspa słońca przedstawiana jest w trzech kolorach: żółtym, zielonym i niebieskim. Naszym przewodnikiem po Sycylii jest pan Marcin Sukiennik i wspólnie z nim zwiedzamy Taorminę, eleganckie miasteczko opadające ze szczytów Monte Tauro ku brzegom morza, sprawdzamy akustykę w teatrze antycznym z 3.wieku n.e. i przy pięknej, słonecznej pogodzie przyswajamy sobie najważniejsze zwroty grzecznościowe w języku włoskim. Z pewnością wielkim przeżyciem dla wielu z nas był wjazd na Etnę, najwyższy w Europie czynny wulkan. Na sąsiadującej z Sycylią Stromboli, znajduje się kolejny duży czynny wulkan. I znów nie byle jaki – bo najaktywniejszy. Oba wulkany są przebudzone i po zmroku można obserwować, jak z kraterów wystrzeliwują w powietrze fontanny rozgrzanej lawy. Pod koniec naszego rejsu statkiem po archipelagu Wysp Liparyjskich również mogliśmy z pokładu statku obserwować wulkan Stromboli, chociaż nie był on zbyt aktywny tego wieczoru.  W małej miejscowości Syrakuzy na Sycylii nawiedzamy Sanktuarium Matki Boskiej Płaczącej. Nowoczesne, wybudowane w środku osiedla mieszkaniowego sanktuarium może pomieścić aż 11 tysięcy wiernych. Matka Boska nie objawiła się w tym miejscu, lecz zesłała ludziom swoje łzy. Po zakończeniu naszej Mszy Świętej udajemy się do centrum Syrakuz, którym jest mała wysepka Ortigii. Smaczne lody w bułce i ciasteczka z twarożkiem uzupełnione włoską kawą dopełniają kulinarnie nasze popołudnie.
Antyczna Grecja we Włoszech to Agrigento. Turystów przyciąga tu rozległa starówka oraz słynna Dolina Świątyń. Najlepiej do naszych czasów zachowała się Tempio Della Concordia. Z innych pozostały tylko kikuty kolumn. Corleone, do którego zajeżdżamy na krótki spacer kojarzy się światu z tzw. „organizacją przestępczą”, jak wyjaśnia nam nasz przewodnik. Mieszkańcy Corleone bardzo walczą  z tą opinią i zachęcają do poznawania prawdziwych zabytków miasta. Uliczki, którymy się tu poruszamy są wąskie i dla naszego autokaru wręcz ciężkie do pokonania. W drodze do Palermo przejeżdżamy przez tak małe miasteczka i wąskie uliczki, że abyśmy mogli je pokonać, muszą być przestawiane zaparkowane na tych uliczkach samochody, co czynią gościnni mieszkańcy. Nasz pan kierowca manewruje między domami, balkonami i fontannami, a mieszkańcy podziwiają nasz autokar i umiejętności jego kierowcy.
Tak też szczęśliwie dojeżdżamy do Palermo. Stolica wyspy to stare miasto, którego patronką jest św. Rozalia. Na Wzgórzu Pielgrzyma, gdzie w 1165 roku w wieku 37 lat zmarła święta, znajduje się jej sanktuarium. Osobnym punktem naszego pielgrzymowania jest nawiedzenie Monreale, gdzie króluje romańska katedra ozdobiona mozaikami ze scenami z Pisma Świętego. W ołtarzu głównym katedry znajduje się postać Chrystusa Króla Wszechświata. Chrystus Pantokrator unosi prawą rękę w geście błogosławieństwa, a w lewej trzyma otwartą księgę z łacińskim cytatem z Ewangelii według św. Jana: "Ja jestem światłością świata, kto idzie za mną, nie będzie błądził w ciemności".  W godzinach popołudniowych dojeżdżamy do Cefalu, gdzie żegnamy się z naszym przewodnikiem po Sycylii.
W czwartek 23-go kwietnia w godzinach porannych opuszczamy Sycylię. Promem przeprawiamy się przez Cieśninę Messyńską i jedziemy do miasteczka San Giovanni Rotondo, To właśnie do tego miasteczka w 1916 roku przybył młody zakonnik, dziś nazywany Świętym Pio z  Pietrelcina. O godz. 17:00 spotykamy się w starym kościółku z 1540 roku, aby wziąć udział w Mszy św. dnia dzisiejszego. W kościółku tym posługiwał przez wiele lat Ojciec Pio. Znajdujemy tu ołtarz św. Franciszka przy którym celebrował msze święte, konfesionał w którym spowiadał kobiety (mężczyźni spowiadani byli w zachrystii) oraz chór zakonny, na którym otrzymał pod cyprusowym krzyżem stygmaty. Sanktuarium Ojca Pio w San Giovanni Rotondo składa się z zabudowań klasztornych, Kościoła i Bazyliki Matki Bożej Łaskawej, Kościoła Ojca Pio i Drogi Krzyżowej. Relikwie Ciała św. Ojca Pio umieszczone są w przeszklonym sarkofagu i wystawione na stałe do publicznej czci wiernych w krypcie Kościoła pod wezwaniem Świętego. Dzisiejszy dzień, pełen wrażeń spotkania z Ojcem Pio kończymy wieczorną Adoracją Najświętszego Sakramentu.
W piątek 24-go kwietnia raniutko po Mszy św. opuszczamy San Giovanni Rotondo i wyjeżdżamy w dalszą drogę do Lanciano, Manoppello i Turynu.  Ale o tym było już mowa na początku...  (Basia)

„(...) Nie będę opisywać całej pielgrzymki, bo powstałaby powieść, której pewnie nikt nie chciałby przeczytać. Napiszę o tych miejscach i przeżyciach, które wywarły na mnie największe wrażenie.
Po nieprzespanych i krótkich nocach, po nawiedzeniu Asyżu i Rzymu udaliśmy się do Milazzo na Sycylię, aby wyruszyć na całodzienny rejs statkiem na Wyspy Liparyjskie. Na statku można było odpocząć i zebrać siły na dalszą drogę. Podziwialiśmy faunę i florę,wynurzające się z morza skały i różnorodne odcienie wody.W godzinach wieczornych oczekiwaliśmy na statku na erupcję wulkanu Stromboli. Tam niestety doświadczyłam choroby morskiej. Cały świat tańczył razem ze mną i musiałam się mocno trzymać siedzenia, aby nie zacząć fruwać. Opuszczając statek dziękowałam Bogu, że ma mnie w swojej opiece.

Następnym miejscem, które pozostanie na zwsze ukryte w moim sercu było Sanktuarium św. Rozalii na górze Monte Pellegrino. Sanktuarium to znajduje się w grocie skalnej (podobne do Sanktuarium św. Michała Archanioła), a ze ścian groty spływa woda. W grocie znajduje się posąg św. Rozalii, która jest okryta złotym płaszczem i otoczona licznymi darami wotywnymi, złożonymi w podziękowaniu za otrzymane łaski. Święta Rozalia jest patronką miasta Palermo.

Najpiękniejsza katedra świata znajduje się na Sycylii, w Monreale. Budowana była wspólnie przez mistrzów greckich, normańskich i arabskich. Nad głównym ołtarzem znajduje się olbrzymia postać Chrystusa Pantokratora. W głębi katedry widoczne są postacie świętych, aniołów i Apoatołów zebranych wokół Matki Boskiej z Dzieciątkiem. W majestatycznym wnętrzu można podziwiać przepiękne złote mozaiki, które tworzą poważną i niesamowitą atmosferę. Tę przepiękną katedrę można by było podziwiać godzinami i mimo wszystko wątpię, czy tym widokiem można by było się nasycić.

Człowiek jest dziwnym stworzeniem. Wiem coś o tym. Właściwie nie lubię spędzać urlopu dwa razy w tym samym miejscu, jednak na pielgrzymce we Włoszech byłam już trzy razy ale za każdym razem te same miejsca odbieram inaczej.
W drodze powrotnej nawiedziliśmy San Giovanni Rotondo, jedno z najbardziej popularnych sanktuariów na półwyspie Gargano.To tutaj mieszkał, żył i pracował słynny stygmatyk Ojciec Pio.W roku 2008 przybyłam tutaj z wieloma intencjami i tylko prosiłam prosiłam, prosiłam... Tym razem też miałam intencje ale mogłam też wiele,wiele razy powiedzieć "dziękuję". Dziękuję Ci Boże, że na mojej drodze życia mogłam spotkać Ojca Pio.To spotkanie bardzo zmieniło moje życie wewnętrzne jak i rodzinne.

Następnie udaliśmy się do Lanciano, miejscowości w regionie Abruzja, gdzie miał miejsce Cud Eucharystyczny.W VII w. w małym kościółku pw. św. Legoncjana podczas Mszy św. odprawiający nabożeństwo kapłan zwątpił w obecność Chrystusa w Eucharystii.W trakcie odprawiania Mszy św. opłatek i wino przemieniły się w Ciało i Krew Jezusa. Badania naukowe wykazały, że ciało jest fragmentem mięśnia sercowego, a krew krwią ludzką. Dziękuję Ci Boże, że w Lanciano zostawiłeś Swoje Ciało i Krew, aby umocnić mnie "niewiernego Tomasza", za Twoją nieustającą obecność w Najświętszej Eucharistii i w moim życiu.
Następnym miejscem, które nawiedziliśmy było Sanktuarium Świętego Oblicza w Monopello, gdzie przechowuje się chustę z wizerunkiem Jezusa. Jakie wspaniałe uczucie wpatrywać się w Twoje Święte Oblicze. Dla nas stałeś się człowiekiem, przybrałeś ludzką twarz i jej odbicie zostawiłeś nam, byśmy nie wątpili. ale uwierzyli...

Największym skarbem niewielkiej miejscowości Loreto w środkowych Włoszech nad Adriatykiem jest Sanktuarium Santa Casa czyli Sanktuarium Świętego Domku. Jak podaje historia domek ten został przywieziony z Nazaretu. W nim urodziła i wychowywała się Maryja a w dziecięcych latach żył Jezus. Na szczególną uwagę zasługują sceny przedstawiające: Narodzenie Maryi oraz Zwiastowanie i Narodzenie Jezusa. Jak dobrze jest przed Tobą Matko uklęknąć i wpatrywać się w Twoje poważne oblicze. Na usta cisną się słowa pieśni "Jest zakątek na tej ziemi,gdzie powracać każdy chce". Cichutko Tobie śpiewam i nie czuję,że płaczę, bo płaczę z radości, bo i w moich rodzinnych stronach "mieszkasz" w świętym domu ze swoim Synem.Wciąż wpatruję się ze wzruszeniemprześliczną figurę Czarnej Madonny z Dzieciątkiem i rozpoczynam własną Litanię Loretańską „Kyrie eleison, Chryste eleison...."
Loreto jest jednym z najpiękniejszych Sanktuariów, które było mi dane nawiedzić. Atmosfera Świętego Domku i widok Czarnej Madonny z Dzieciątkiem jest czymś nadzwyczajnym.To miejsce nie przestaje przypominać, że Bóg z miłości ku nam przyjął ciało małego, słabego dziecka, a Maryja Loretańska nie przestaje ukazywać Go każdemu, kto na nią spogląda. Dziękuję Tobie Boże, że mogłam się pokłonić Twojej Matce i z nią porozmawiać, że we wczesnych godzinnach rannych Sanktuarium było prawie puste, a Twoja Matka przez moment należała tylko do mnie.

Udajemy się w drogę powrotną do Bielefeld i Paderborn, a po drodze czeka na nas wielka niespodzianka. Hura jedziemy do Turynu, aby w Katedrze pw. św. Jana Chrzciciela podziwiać Całun Turyński. Dziękujemy księdzu Krzysztofowi za przepiękną niespodziankę, a panu Krzysztofowi za jej zrealizowanie. Niewiele jest przedmiotów na ziemi, które były by tak starannie i zarazem wszechstronnie przebadane jak Całun Turyński. Badania wskazują na to,że wizerunek na Całunie nie mógł zostać wykonany ludzką ręką. Jak wiemy, Całun okrywał ciało Jezusa po zdjęciu z Krzyża aż do Zmartwychstania. Można o nim powiedzieć, jest on największą relikwią całego chrześcijaństwa.
Dziękuję Tobie Boże za ten znak, dzięki któremu możemy wymawiać słowa „Wierzę w Ciebie Panie, to Ty pomagasz mi przezwyciężyć moją niewiarę."

Boże dziękuję Tobie za wszystkie wspólnie przeżyte Eucharystie w przepięknych sanktuariach, za te dary, cuda i znaki stworzone Twoją ręką.

Nasza pielgrzymka dobiega końca, ale my pielgrzymujemy dalej...  (Jola)