Spotkanie Młodych
Spotkanie Młodych
 
W sobotę, 27 czerwca 2009 w dolinie Concordii odbyło się VII Polonijne Spotkanie Młodych. Miało być - jak zwykle na tych spotkaniach - radośnie i pięknie. Miało być śpiewane i tańczone Panu oraz rozważane, co najistotniejsze i najważniejsze.
 
Na ten dzień zaplanowano również odsłonięcie pomnika Papieża Polaka oraz nadanie temu domowi imienia Jana Pawła II. Spodziewać się więc było można, że będzie dodatkowo wzruszająco i wzniośle.
Umiłowanie krzyża
Umiłowanie krzyża
I naturalnie - jak zwykle - bardzo po polsku, bo bardzo biało-czerwono. Prognozy pogody nie zwiastowały jednak niczego dobrego. Nadciągały burze i deszcze. Poza tym pozostawało rodzące się pytanie: czy zostaną spełnione po raz któryś już wszystkie te wyobrażenia, i czy siódme spotkanie polonijne pod gołym niebem będzie czymś niepowtarzalnym?
A jak faktycznie było?
Jeszcze bardziej pięknie, bardziej wzniośle i bardziej radośnie. Jednocześnie niezwykle harmonijnie i spokojnie.
W dolinie Concordii
W dolinie Concordii
Było słonecznie i pogodnie, a Concordię ominęły w tym dniu wszelkie burze i deszcze. Można się było zadumać i wsłuchać w siebie. W parotysięcznym gwarze skupić na modlitwie. Były chwile i rozmowy niezapomniane. Te, w czasie których - jak to określił ksiądz Krzysztof - poruszona zostaje „niejedna struna”, a i nie jedna sprawa uzyskuje zupełnie inny wymiar.

Było o wiele piękniej, niż się spodziewaliśmy.
Wieczorem, kiedy zbliżała się godzina 21.37 podczas Apelu Jasnogórskiego wyraźnie można było poczuć obecność Jana Pawła II.
Z Janem Pawłem II
Z Janem Pawłem II
Zresztą, jest on obecny w Concordii przez cały czas. W trakcie spotkania dodatkowo został przywołany we wspomnieniach specjalnego gościa, ks. abp Mieczysława Mokrzyckiego, osobistego sekretarza papieża.
Oprócz uroczystej Mszy św. uczestniczyć można było w wielu nabożeństwach: osobistego odkrywania Chrystusa, gorliwości Apostolskiej, (kończył się rok św. Pawła), umiłowania krzyża i wreszcie ulubionej przez wielu z nas Koronki do Bożego Miłosierdzia. A wszystko to przeplatane nadzwyczajnymi śpiewami „Siewców Lednicy”. A wszystko to przygotowane i zorganizowane przez ludzi, którzy tam, w Concordii odnaleźli sens swojego życia i swój drugi dom. Dom, który za wszelką cenę trzeba uchronić.
Dom szczególny, który często chroni przed osamotnieniem i pustką. I co tu dużo mówić, jest to nasz dom, prawdziwie polski. Dlatego właśnie tam, jak „u Pana Boga  za piecem” czujemy się wszyscy tak dobrze.
Redakcja
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w Galerii.